Seksualny kapitał. Wyobrażone wspólnoty smaku i medialne tożsamości polskich gejów

24 kwietnia Fundacja Gender Center, Instytut Badań Literackich PAN oraz Wydawnictwo Universitas zorganizowały spotkanie wokół książki dr. Samuela Nowaka „Seksualny kapitał. Wyobrażone wspólnoty smaku i medialne tożsamości polskich gejów”. W spotkaniu, oprócz autora, udział wzięli/ły: prof. dr hab. Wiesław Godzic i mgr Magda Szcześniak. Dyskusję moderowała dr Agnieszka Mrozik.

Spotkanie otworzyła Agnieszka Mrozik, przedstawiając książkę „Seksualny kapitał”.

Dwie główne bohaterki książki to tożsamość seksualna oraz media i kultura popularna. Książka składa się z dwóch równoważnych części. Pierwsza część jest teoretyczna. Autor zdaje w niej relację ze swojego teoretycznego umocowania oraz metodologii tej książki. Druga część jest analityczna. Autor zastosowuje w niej wypracowaną teorię do analizy obecności polskich gejów w mediach. W części pierwszej autor bardzo skrupulatnie opisuje swoją metodologię, a jego zaplecze jest bardzo szerokie – przede wszystkim są to anglosaskie studia kulturoznawcze i gejowsko-lesbijskie. Z tych pierwszych studiów autor bierze przede wszystkim teorię dotyczącą mediów i kultury popularnej, z drugich głównie badania nad tożsamością gejów i, w mniejszym stopni, lesbijek. Warto zaznaczyć, że autor z pewnym impetem przystępuje do polemiki z polskimi badaniami nad kulturą popularną i mediami, twierdząc np., że w Polce wciąż niepoważnie traktuje się kulturę popularną, a jeśli się ją bada, to przede wszystkim przez pryzmat wizerunków, obrazów, reprezentacji. Polemika, którą podejmuje autor, dotyczy także teorii queer, której zarzuca m.in. oderwanie od rzeczywistości społecznej, nieco abstrakcyjne myślenie oraz reprodukowanie teorii Judith Butler i jej zachodnich kontynuatorów/rek. W drugiej części książki autor w oparciu o prace Pierre’a Bourdieu oraz Johna Fiske’a wypracowuje autorską koncepcję kapitału seksualnego, polityk seksualnego smaku oraz medialnych wspólnot seksualnego smaku i pokazuje, jak działają one w praktyce. Jak określa to sam autor, analizuje, jak funkcjonuje smak polityczny (na przykładzie kampanii „niech nas zobaczą”), smak praktyczny (analizując gejowskie portale randkowe) oraz smak popularny (przede wszystkim na podstawie obecności w mediach gejowskich celebrytów oraz istnienia gejów w serialach i reality show) – mówiła Mrozik.

Po przedstawieniu książki prowadząca spotkanie poprosiła Samuela Nowaka o zrekonstruowanie jego projektu badawczego oraz opowiedzenie o celach, które mu przyświecały przy pisaniu tej książki, metodach, które wybrał, oraz rezultatach pracy.

Chciałam Cię także zapytać o twoją pozycję badawczą, o miejsce, które zdecydowałeś się przyjąć w dyskursie akademickim? Jak postrzegasz swoją rolę? Czy ma to być rola zewnętrznego obserwatora, krytyka tego, co się tutaj dzieje, czy też uczestnika debaty? – pytała Mrozik

Na początku praca ta miała być mocno osadzona w kluczu queerowym i miała rozwijać pewne koncepcje, którym udało się już w Polsce zadomowić. Jednak zbierając do niej materiały, lepiej dostrzegłem rozdźwięk między rodzimymi badaniami nad płcią i seksualnością a praktyką społeczną, także z punktu widzenia aktywistów. Ten rozdźwięk najpierw mnie irytował, później zaczął frustrować, a w końcu stwierdziłam, że trzeba coś z nim zrobić, czyli sprawdzić, dlaczego pewne teorie nie działają. A jeśli nie działają, to oczywiście szukać błędów w teorii. Dwa bardzo szerokie cele, które sobie postawiłem, to po pierwsze spojrzenie na kulturę popularną i na seksualność w tej kulturze, ale na jej własnych prawach, i opowiedzenie o kulturze popularnej w sposób, który nie byłby wynikiem dyskwalifikowania jej lub traktowania jako jakiegoś zapośredniczenia normy, czy reprodukowania pewnego opresyjnego dyskursu, ale w sposób bardziej optymistyczny. Po drugie, spojrzenie na kulturę popularną z takich perspektyw badawczych, które w Polsce były mniej obecne – mówił Nowak.

W dalszej części swojej wypowiedzi autor książki mówił także o anglosaskich studiach kulturowych, głównie o szkole z Birmingham, której tradycję chciał w książce wprowadzić z nieco większym impetem i bardziej konsekwentnie, niż miało to miejsce dotychczas, oraz o studiach gejowsko-lesbijskich.

Ta książka jest bardzo mocno osadzona w badaniach anglosaskich i czytając ją miałam takie wrażenie, że oto młody autor naczytał się sporo tekstów, odrobił świetną pracę domową, wrócił do Polski i teraz rozstawia wszystkich po kątach, w niewielkim stopniu odnosząc się do badań rodzimych – mówiła Mrozik. Przyjeżdżając do Polski zastajesz w końcu pewien stan, a ja mam wrażenie, że twoja książka jest obok tego stanu. W książce mówisz, że będziesz polemizował i w niektórych momentach, szczególnie z Jackiem Kochanowskim, rzeczywiście trochę polemizujesz, ale w większości przypadków miałam wrażenie, że jest to jednak przyjęcie pozycji obserwatora czy krytyka. Stąd moje pytanie o bagaż teoretyczny przywieziony w walizce i wypakowany nam tutaj – doprecyzowywała swoje wątpliwości Mrozik.

Moim celem absolutnie nie było pojechanie gdzieś i przywiezienie pewnych rzeczy, ponieważ my już mamy PDF-y, biblioteki online itd., także dostęp do tej wiedzy już jest, ona cyrkuluje. To już nie są te czasy, kiedy jedna osoba z wydziału jechała na stypendium i przywoziła do Polski postmodernizm czy poststrukturalizm. Ja chciałem obecność tradycji z Birmingham, i w ogóle studiów kulturowych, trochę zniuansować. Chciałem to zrobić, tak jak pisałem we wstępie, dlatego, że lektura niektórych tekstów polskich o kulturze popularnej doprowadzała mnie do poznawczej frustracji. Ne miałem do czego się odnosić. Z życzliwości pominąłem wiele tekstów, skupiając się tylko na wybranych. Wydaje mi się po prostu, że te badania są bardzo często albo badaniami nad wizerunkami, albo są w takim kluczu mocno negatywnym, według którego kultura popularna posiada represywną funkcję reprodukującą normy. To jest takie wieczne narzekanie – w dużej mierze jest to specjalnością feminizmu. Także trudno było mi sięgnąć do materiału, który byłby dla mnie w jakiś sposób inspirujący i który coś by wnosił, a nie tylko powtarzał oskarżenia o banalność czy stereotypowość – zakończył Nowak.

W dalszej części spotkania o swoich wrażeniach z lektury oraz miejscu książki Nowaka na mapie polskich studiów kulturoznawczych opowiadał Wiesław Godzic, a następnie Magda Szcześniak.

Myślę, że pan nawet nie wie, że jest rewolucjonistą. Dlatego, że pan naruszył prawa „Akademii”, w której albo pisze się same pochwalne rzeczy o książce, albo się jej w ogóle nie zauważa. Na ogół bardzo trudno jest napisać negatywną recenzję. Dlatego, że jest opór środowiskowy. „Ty napiszesz negatywną, to twojemu studentowi przedstawiciel tamtego ośrodka też napisze negatywną”. Pan zrobił coś bardzo dobrego, z tymże jest to dopiero pierwszy etap. Pan pisze takie drobne złośliwości „autorka jest wyraźnie podekscytowana teorią, czy „to wygląda na teoretyczną czkawkę”. To są oczywiście fajne zagrywki, natomiast musimy też przejść do etapu trudniejszego. Ten etap trudniejszy to przyjrzenie się danej teorii i stwierdzenie, co jest w niej dobre, co z niej bierzemy, a co jest złe. To, co pan zrobił, nazwałbym niegrzeczną elegancją. To, co niegrzeczne, jest dobre, bowiem wytrąca nas z kolein. A było to także eleganckie, bowiem w pewnym miejscu pan się zatrzymuje. Ja chciałbym, żeby to było mniej niegrzeczne i mniej eleganckie. Żeby rzeczywiście pokazywać faktyczne dokonania teoretyków, także polskich. Druga sprawa jest poważniejsza, bowiem dotyczy sytuacji w samym ruchu gejowskim. Środowisko gejowskie jest postrzegane jako grupa nieprzygotowana do badań, tzn.  bardzo różnorodna. Jeśli pan pisze bardzo zasadnie, że powstaje pewna grupa, która ocenia to wszystko i która ma smak, to ja się zapytam, czy tę grupę możemy odnieść do jakiegoś wzorca, i co z tym w ogóle robić? Bo w teorii to dobrze wygląda, natomiast w praktyce to się kompletnie rozłazi – zakończył Godzic.

Tak, jak wspominał pan profesor, studia queer, a zwłaszcza polska recepcja, jest w tej książce nie do końca opisana, a jedynie, z wyjątkiem Jacka Kochanowskiego, wspominana półsłowami – mówiła Szcześniak. Ja czytając tę książkę miałam takie wrażenie, że toczy się tu jakaś gra, a ja nie bardzo wiem, o co ona się toczy. Mam wrażenie, że bardzo wiele z argumentów, które padają na rzecz studiów LGBT, a przeciwko studiom queer, są o tyle nie do końca trafione, że ja nie widzę tu dużego konfliktu. Na przykład – istnieje bardzo wiele książek w ramach studiów queer, które podejmują się krytyki stosunków ekonomicznych, to są np. prace cytowanego w książce Michaela Warnera. Pytanie też, czy Richard Dyer dałby się pokroić za studia LGBT, tak jak autor o tym pisze – nie wiem, zwłaszcza, że korzysta z terminu queer. Podobnie Alexander Doty, który również korzysta z tego narzędzia. Dlatego chciałabym dopytać, o co toczy się kłótnia, bo chciałabym wierzyć, że jest to coś więcej niż tylko kłótnia personalna. A inny wątek to ciągła dyskusja o przetwarzaniu, przyswajaniu i doganianiu, która jest chyba jakoś strasznie męcząca. Dlatego zastanawiam się, jak wypracować sobie taką pozycję w ramach pracy metodologicznej, w której rzeczywiście podchodzi się do tych tekstów nie jak do kalek do przepisania, ale jak do narzędzi, przy czym nie mamy strasznych wyrzutów sumienia z tego powodu, że je wykorzystujemy, ponieważ mam wrażenie, że w wielu momentach tej książki to się udaje.

Odnosząc się do pytań i wątpliwości, Nowak wyznał, że bardzo zależało mu na stworzeniu takiej perspektywy teoretycznej, która, przynajmniej gdy będzie stosowana do wąskiego obszaru (czyli tutaj do tożsamości gejów), będzie adoptowalna. Nie chciał kolejnej jednorazowej metody, która powstanie na użytek doktoratu, ale takiej, która da się przeszczepić. Zależało mu także na tym, by teoria ta była elastyczna. Dlatego analizuje kilka przykładów, jednak nie dąży do uporządkowania całości.

Odnosząc się do zarzutów Magdy Szcześniak – to prawda, nie ma takich ostrych różnic między teorią LGBT a queer, o czym zresztą piszę w książce, przywołując argumenty – mówił dalej Nowak. Piszę także, że takie bardzo mocne rozgraniczenie, które w pismach takich autorów jak Jacek Kochanowski czy Joanna Mizielińska jest dość mocno obecne, ustawiło pewną recepcję studiów LGBT w Polsce, sprawiając, że bardzo wielu autorów, którzy nie deklarowali się jako teoretycy queer, nie znalazło się w kręgu zainteresowania. Dlatego należałoby do tych autorów wrócić. Odrzucanie tego wszystkiego, co się bezpośrednio nie wiąże z queer, uważam za intelektualnie stratne. To prawda także, że ten konflikt jest u mnie często na poziomie retorycznym, ponieważ sam korzystam z obu perspektyw, pokazując, że są one wzajemnie uwikłane i nie można ich rozdzielać, ale chodziło mi o pewną obronę studiów LGBT, które albo funkcjonują w sposób marginalny, albo są ograniczane do lat 70. – zakończył Nowak.

W drugiej części spotkania dyskusja zeszła z tematu metodologii na główny temat książki, czyli teorię seksualnych smaków. Prowadząca spotkanie przeczytała fragment książki, w której autor dokonuje pewnego podsumowania, ale także definiuje seksualne smaki.

„Seksualne smaki to rezultaty ujmowania seksualności jako kapitału, czyli takiego praktycznego zastosowania własnej seksualnej tożsamości, które miewa pewne konkretne rezultaty w naszym życiu. Na poziomie mediów, kapitalizacji gejowskiej seksualności mogą dokonywać zarówno instytucje medialne (które powołują do życia gejowskie postacie czy kierują swój program do gejowskiej publiczności), jak i sami użytkownicy mediów, kiedy posługują się nimi, aby wyrazić własną tożsamość seksualną. (…) Seksualne gusta nie są tutaj efektem przyswajania zasad władzy, lecz procesu negocjowania własnej, zapośredniczonej medialnie tożsamości, w warunkach heteronormatywnego oraz, choć niekoniecznie, ekonomicznego podporządkowania. Kontekst ekonomiczny jest o tyle ważny, że seksualność stała się kategorią istotną z punktu widzenia rynku. Pewne jej formy zostają uznane, inne pozostają niewidoczne lub stygmatyzowane. Jednocześnie seksualne kapitały konkurują między sobą, a ten, którego smak zyskuje uznanie, windowany jest wyżej na drabinie społecznego uznania” – cytowała Mrozik.

Po odczytaniu powyższego fragmentu Mrozik podzieliła się swoimi wątpliwościami, stawiając pytania o to, jak opisane w książce mechanizmy działają w przypadku innych grup społecznych, np. lesbijek czy osób transseksualnych? Czy jest jakaś polska specyfika wyobrażonych wspólnot smaku gejów, czy innych grup? Jakie jest miejsce seksualnego kapitału w hierarchii innych kapitałów (czy ono ma jakąś konkretną pozycję)? Kto decyduje się użyć kapitału seksualnego i w jaki sposób?

Magdalena Szczęśniak zwróciła także uwagę na brak analizy dotyczącej kategorii klasowości, pytając także o to, na ile jest to świadome pominięcie, a na ile jest to coś poza zainteresowaniem autora, lub coś, co uważa on za niemające wpływu na politykę smaków seksualnych.

Starałem się brać pod uwagę kontekst ekonomiczny. Starałem się także mocno pokazać w rozdziale poświęconym polskiej debacie nad związkami partnerskimi, na ile jest ona kształtowana przez fantazmat klasy średniej, która powinna legitymizować się pewnymi prawami, a jednocześnie powinna być postawą społeczną wyposażoną w pewną dyspozycję estetyczno-etyczną, gdzie prawa osób LGBT mieszczą się i są czymś zupełnie normalnym. Natomiast ja tę analizę robiłem w roku 2003, więc w momencie, w którym klasa średnia dopiero się rodziła, ponieważ był to moment ekonomicznego przełomu. Natomiast bardzo mocno starałem się pokazać, na ile traktowanie seksualności jako kapitału celebryckiego wiąże się z pewnym myśleniem typowym dla klasy średniej czy średniej-wyższej, czy też tej nowej klasy średniej, jako o pewnym kapitale, który można upłynniać osiągając różne zyski. Na ile też traktuje się własną tożsamość jako takie dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, sprzedając w postaci usług pewien swój gust, którego jest się nośnikiem i świadectwem. Tak że wydaje mi się, że ten kontekst klasowy, chociaż nie został wyartykułowany wprost, pojawia się – mówił Nowak.

Po tej wypowiedzi autora głos został oddany publiczności, która dzieliła się własnymi pytaniami, wątpliwościami i refleksjami z lektury książki.

 

Tekst – Grażyna Latos