Przeszłość Marianny i Polonii, czyli co chciałybyśmy wiedzieć o naszych prababkach – relacja

„Przeszłość Marianny i Polonii, czyli co chciałybyśmy wiedzieć o naszych prababkach. Dyskusja wokół książki Marii Solarskiej i Macieja Bugajewskiego Współczesna francuska historia kobiet: dokonania – perspektywy – krytyka” – to tytuł feminarium, jakie odbyło się 20 listopada 2010 roku w Instytucie Badań Literackich PAN w Warszawie. W spotkaniu udział wzięły/li autorzy książki oraz Katarzyna Sierakowska i Anna Nowakowska-Wierzchoś. Dyskusję poprowadziła Sylwia Kuźma-Markowska.

Spotkanie rozpoczęły uwagi dotyczące sposobów, w jakie historia przejawia się w naszym życiu oraz w jakie bywa przez nas postrzegana. W książce Współczesna francuska historia kobiet: dokonania – perspektywy – krytyka Maria Solarska i Maciej Bugajewski proponują taką wizję historii, w której jest ona pewnym wezwaniem do niezgody na otaczający nas porządek, a nie jego konserwacją. W kontekście tej propozycji, historia kobiet we Francji zostaje we wspomnianej książce potraktowana jako przykład pewnej praktyki historiograficznej, która realizuje rewoltujący potencjał dyskursu historycznego.

Inną ważną kwestią dotyczącą postrzegania badań historycznych jest kwestia historii feministycznej czy też feministycznych badań, które nierzadko uważa się za nienaukowe zarówno w Polsce, jak i we Francji. Jak powiedziała Sylwia Kuźma-Markowska, powołując się na jedną z francuskich badaczek, mówienie o historii feministycznej dyskwalifikuje zarówno badania jak i ich autora, historia feministyczna jest uważana za dyskurs wojowniczy, nie naukowy. Według Solarskiej przyczyn takiego stanu jest kilka. W przypadku Francji jest to m.in. pewien założony uniwersalizm jednostki, w związku z którym to, co jest uniwersalne, jest dobre, natomiast to, co jest partykularne, jest złe. Dlatego tak jak parlamentarzyści mają reprezentować nieposiadający właściwości partykularnych naród (a nie określone grupy społeczne czy określone interesy), tak też historycy mają się zajmować pewną historią ogólną. Stąd wręcz obsesyjny lęk przed gettoizacją, co, jak zauważyła Solarska, jest ciekawe o tyle, że np. historycy gospodarczy takiego lęku nie żywią. Na paralele między sytuacją we Francji a sytuacją w Polsce zwróciła uwagę Katarzyna Sierakowska twierdząc, że także w Polsce, w środowisku historycznym, feminizm jest bardzo stygmatyzujący. Podobnie jak inne dyskursy kontestujące.

Jak opowiadała Solarska, historia kobiet we Francji od początku była pisana jako historia relacji między płciami. Ze względu na założenie, że istnieją pewne relacje, które wytwarzają takie a nie inne przedmioty, jest to istotny przełom. Celem tej historii nie jest bowiem zastąpienie historii mężczyzn historią kobiet – a więc opowiadań o królach opowiadaniami o królowych, zaś opowiadań o żołnierzach opowiadaniami o żołnierkach czy żonach żołnierzy. Celem tej historii jest zmiana całego dyskursu historycznego, co z kolei jest kluczowe dla możliwości zmiany społecznej.

Wizja zmiany dyskursu historycznego, czy nawet przepisania historii, okazała się niezwykle interesującą dla zebranej publiczności, którą zaciekawiła kwestia miejsc w opowieści historycznej, w których można by ten porządek zmienić, a także język i metody tego nowego dyskursu.

Według Anny Nowakowskiej-Wierzchoś historii kobiet nie znamy w ogóle. Dlatego też musimy ją odtworzyć, napisać na nowo. Utrudnieniem jest z pewnością nasze niewielkie doświadczenie w badaniu relacji między płciami, ale także to, iż w przeciwieństwie do Francuzek nie dysponujemy tak obszernymi zasobami źródłowymi, gdyż utraciłyśmy je w czasie wojen.

Dość optymistyczny, co do zasobów polskich prac historycznych, zdawał się za to być Maciej Bugajewski, według którego wielu dzieł po prostu nie znamy. Co prawda, wiele polskich prac z zakresu historii kobiet to prace standardowe, siermiężne metodycznie, ale problemem jest także to, że historia, generalnie jawi nam się jako dziedzina dość nudna. Dlatego musimy zmienić nasze widzenie historii. Według Bugajewskiego historiografia będzie ciekawa wtedy, gdy jeszcze przed opowieścią historyczek powstaną warunki do pojawienia się autentycznego świadectwa jednostki doświadczającej opresywnej władzy. Intelektualnie historiografia będzie natomiast ciekawa wówczas, gdy pojawi się rzetelna ocena, a więc wtedy, gdy podjęte zostanie rozumowanie kontrfaktyczne wyobrażające to, czego nie było, ale co w ówczesnych warunkach mogłoby zaistnieć i co byłoby lepsze. Chodzi więc o stworzenie warunków do tzw. rekonstrukcji, która dawałaby przeszłości możliwość wybrzmienia.

W dalszej części spotkania uwaga została zwrócona również na zajmowanie się historią kobiet przez osoby niebędące z wykształcenia historykami i historyczkami, co jest szczególnie popularne w środowiskach kobiecych (zwłaszcza przy takich okazjach jak odzyskanie niepodległości czy nadanie kobietom praw wyborczych). Brak doświadczenia historycznego sprawia, że historia kobiet często bywa wyrywana z historycznej całości, pozbawiana kontekstu.

Spotkanie zakończyły refleksje dotyczące tego, jak rozbić patriarchalną opowieść historyczną – jak napisać historię kobiet tak, by nie wpisywać jej w obecny dyskurs, a więc w taki sposób, by nie stanowiła ona jedynie uzupełnienia historii mężczyzn. Na wypracowanie właściwego rozwiązania musimy jeszcze niestety poczekać.

Tekst – Grażyna Latos