Masters of Sex. Dyskurs ekspercki o seksualności w Polsce – relacja

7 października odbyło się pierwsze w roku akademickim 2014/2015 spotkanie z cyklu „Feminaria”. Tym razem Fundacja Gender Center oraz Instytut Badań Literackich PAN zorganizowały spotkanie wokół książki dr Agnieszki Kościańskiej „Płeć, przyjemność i przemoc. Kształtowanie wiedzy eksperckiej o seksualności w Polsce”. W dyskusji, obok autorki książki, udział wzięły dr Sylwia Kuźma-Markowska oraz dr Anna Zawadzka. Spotkanie poprowadziła dr Agnieszka Mrozik.

Dyskusję wokół książki poprzedziło krótkie przedstawienie publikacji, którego dokonała moderatorka. Książka poświęcona jest kształtowaniu się wiedzy eksperckiej w Polsce od przełomu lat 60.-70. XX wieku do współczesności – rozpoczęła Mrozik. Autorka rozumie dyskurs ekspercki szeroko. Analizuje nie tylko podręczniki czy też popularno-naukowe publikacje na temat seksualności, ale także listy czytelników do prasy oraz odpowiedzi ekspertów na te listy, wystąpienia na konferencjach oraz dyskurs obecny na szkoleniach i warsztatach seksuologicznych. Autorkę interesuje specyfika polskiej szkoły seksuologicznej, która wyłoniła się w PRL-u. Kościańska zderza tę specyfikę ze szkołami zachodnimi – amerykańskimi i europejskimi. Trochę mniej miejsca poświęca szkołom wschodnim. Z badań zaprezentowanych w książce wynika, że polska szkoła seksuologiczna była niezwykle postępowa, edukację seksualną rozumiała niezwykle szeroko i interdyscyplinarnie, była nastawiona na kontakt z pacjentami i kierowała się silnym imperatywem popularyzatorskim czy też misją edukacyjną. Rys historyczny, poświęcony wyłonieniu się tej polskiej szkoły, stanowi pierwszą część książki. W drugiej części autorka koncentruje się na obecności w dyskursie eksperckim o seksualności przyjemności seksualnej, m.in. analizuje kwestię dobrego seksu – co to znaczy dobry seks, zdrowy i jednocześnie przyjemny. Pokazuje, w jaki sposób eksperci w Polsce zwalczali pewne stereotypy seksualne, np. koncentrację na orgazmie, czy też koncentrację na orgazmie pochwowym, i w jaki sposób starali się uspokajać pacjentów i pacjentki odnośnie stosowanych praktyk seksualnych oraz doznań. Jednocześnie autorka wskazuje, że eksperci zajmujący się kwestią seksualności utrwalali też pewien model stosunku seksualnego, który był zgodny z istniejącymi normami, czyli heteroseksualnego, małżeńskiego i penetracyjnego. Ten rodzaj seksu uchodził za kwintesencję dobrego seksu. Można powiedzieć, że będąc postępowymi eksperci utrwalali tradycyjne modele relacji między płciami, np. taką, że to kobieta dba o życie seksualne w związku. W trzeciej części autorka koncentruje się na tym, w jaki sposób w dyskursie eksperckim obecna była  kwestia przemocy seksualnej, konkretnie gwałtu, i w jaki sposób wiedza seksualna przenosiła się na salę sądową i przekładała się na wyroki sądowe w sprawach o zgwałcenie, w tym zwłaszcza na uzasadnienia tych wyroków. Autorka odsłania paletę stereotypowych, seksistowskich argumentów pojawiających się w dyskursie eksperckim na temat  gwałtu, np. koncentrowanie się na nieodpowiedzialnej, lekkomyślnej czy nadmiernie wyzwolonej seksualnie ofierze, a z drugiej strony na niewyżytym seksualnie i niezdolnym do zapanowania nad popędem sprawcy. Autorka pokazuje jednak, że ten dyskurs ewoluował – pytanie, w jakim kierunku. Autorka bardzo wyraźnie podkreśla, że na ewolucję wiedzy eksperckiej o seksualności wywiera wpływ dyskurs feministyczny. Pokazuje, w jaki sposób feminizm odczarowuje pewne mity i demaskuje stereotypy ról płciowych, w tym też dobrego seksu, coraz silniej mówiąc o rzeczach dotychczas tabuizowanych, jak np. relacje homoseksualne. Mówi także o tym, że dokonuje się zbliżenie wiedzy feministycznej oraz tradycyjnej wiedzy seksuologicznej.

Po przedstawieniu książki prowadząca spotkanie poprosiła autorkę, by opowiedziała o powodach zainteresowania tematem oraz przebiegu prac nad książką.

Wcześniej zajmowałam się wstrzemięźliwością seksualną i jedna z moich rozmówczyń, kobieta, która w pewnym momencie swojego życia z powodów religijnych zdecydowała się na życie w celibacie, została nakłoniona przez swoje środowisko do wizyty u seksuologa. Wizyta ta była dla niej bardzo trudnym doświadczeniem, podczas którego dowiedziała się, że jest nienormalna i niezdrowa, ponieważ seks jest czymś naturalnym, przyjemnym i ważnym w życiu człowieka. Kiedy więc skończyłam te badania, pomyślałam, że zobaczę, co ci seksuolodzy mówią. Czytałam oczywiście „Sztukę kochania” jako nastolatka, ale nie była to lektura krytyczna. Badania zaczęłam więc od ponownego przeczytania książki Michaliny Wisłockiej, która okazała się być pod wieloma względami publikacją konserwatywną. Po tej lekturze zobaczyłam, jak wielki jest to temat. Materiały do tej książki zbierałam dobrych kilka lat i kiedy zaczynałam, nie było praktycznie nic na ten temat. Moje badania były wielowymiarowe. Jestem etnografką, więc zrobiłam badania etnograficzne, przeprowadziłam obserwację uczestniczącą na szkoleniach dla przyszłych seksuologów, byłam na bardzo wielu seksuologicznych konferencjach, warsztatach. Oprócz tego przeczytałam wszystkie główne polskie książki seksuologiczne i śledziłam dyskurs seksuologiczny w czasopismach oraz czytałam akta spraw w jednym z sądów wojewódzkich, które dotyczyły gwałtów ze szczególnym okrucieństwem – to była najtrudniejsza część badań. Rozmawiałam także z działaczkami feministycznymi, które od końca lat 80. starały się wejść w kontakt z prawnikami i seksuologami, żeby pokazać inny wymiar seksualności – zakończyła Kościańska.

W kolejnym pytaniu prowadząca spotkanie zwróciła się do Anny Zawadzkiej oraz Sylwii Kuźmy-Markowskiej z pytaniem o odbiór książki.

Jest to rzeczywiście lektura fascynująca – zaczęła Zawadzka. Mam też wrażenie, że jest to książka bardzo potrzebna. Pokazanie dyskursu seksuologicznego w pewnym kontekście społecznym, historycznym i politycznym, sprawia, że zostaje on w jakimś sensie zobiektywizowany i można zobaczyć różne jego wymiary, także wymiar ideologiczny. Te różne ideologiczne aspekty seksuologii wyłaniają się z książki Agnieszki Kościańskiej i jest to ideologia, która trwa. Przede wszystkim jest to ideologia miłości. Polska seksuologia opisuje dobry zdrowy seks jako ten, który jest uprawiany przez ludzi, którzy się kochają, a za pomocą seksu pogłębiają więź emocjonalna, duchową i uczuciową. Po drugie mamy do czynienia z ideologią małżeństwa. Polska seksuologia mówi, że zdrowa jednostka dąży do tego, by związać się z jednym partnerem na stałe i z nim bądź z nią budować relacje, także za pomocą seksu. Niebudowanie relacji, bądź budowanie relacji przez seks, które w założeniu nie są trwałe, nie jest zdrowe. Kolejny element to ideologia rodzicielstwa. Zdrowe małżeństwo to takie zdaniem seksuologów, które chce dzieci, przynajmniej dwójki. Generalnie seksuologia często definiuje prokreację jako cel seksu i popędu seksualnego. Stąd m.in. patologizacja seksu nieheteroseksualnego, przede wszystkim lesbijskiego.

W dalszej części swojej wypowiedzi Anna Zawadzka mówiła także o zjawisku penetracji, interesującym dla niej m.in. w kontekście jej własnych badań nad dziewictwem oraz o wytwarzaniu przez dyskurs seksualności nie tylko seksu, ale też płci.

Społeczne wdrażanie odpowiednich praktyk seksualnych i właściwego pożądania, którym zajmują się seksuolodzy, i które sprawia, że seksuologia zostaje namaszczona na posiadają wiedzę ekspercką w dziedzinie ludzkiego życia, sprawia, że w pewnym sensie ten dyskurs wytwarza pleć. W swojej książce Agnieszka Kościańska wiele miejsca poświęca wzorom płciowym oraz relacji między płcią a seksualnością. Okazuje się, że odpowiednie wdrożenie prawidłowych zasad dla każdej płci staje się gwarantem tego, że seks, wedle seksuologów, będzie udany. Ich zdaniem, nie da się rozdzielić tego, czym jest prawidłowy, zdrowy, pełen seks, od tego, czym jest prawidłowa, zdrowa, pełna kobiecość i prawidłowa, zdrowa i pełna męskość. W definicje seksualności wpisane są więc wzory genderowe. Ten dyskurs o płci jest esencjalistyczny i powinien się ucieleśniać w ludzkich zachowaniach. Ucieleśnia się w ludzkich zachowaniach za sprawą tego, że ludzie stają się odbiorcami wiedzy na temat tego, co powinni robić, co jest normą seksualnych zachowań dla każdej z płci, a potem te normy wypełniają. W tym sensie ta książka pokazuje, jak ogromna jest waga praktyki seksualnej, która podlega różnego rodzaju reprodukcjom, społecznym wcieleniom i wdrożeniom – mówiła Zawadzka.

Chciałabym powiedzieć kilka słów z perspektywy osoby, która zajmuje się jednocześnie historią Polski i historią Stanów Zjednoczonych – rozpoczęła Kuźma-Markowska. Z tej perspektywy widać kilka praktycznych zalet książki Agnieszki Kościańskiej. Pierwszą z nich jest niezakończenie analizy na 1989 roku. Polscy historycy zajmujący się okresem PRL-u rzadko dokonują porównań między epoką przed 1989 rokiem a epoką po tej dacie. Książka Agnieszki Kościańskiej wskazuje na to, że jeżeli patrzymy na pewne problemy społeczne, to możemy mówić o widocznej kontynuacji pomiędzy okresem PRL-u i okresem po 89 roku. W tej książce widać także pewną niekompatybilność różnych teorii wziętych ze Stanów Zjednoczonych czy Europy Zachodniej. Polscy badacze mają tendencję do używania pewnych teorii i koncepcji z Zachodu, szczególnie ze Stanów Zjednoczonych, do analizy polskich problemów. Ta książka jasno pokazuje, że seksuologia czy też w ogóle nauka w Stanach Zjednoczonych kształtowała się w innym kontekście i bardzo często nasze próby stosowania kategorii zachodnich do polskiego kontekstu są zbyt daleko idące. Za interesujące w tej książce uważam także spojrzenie na kwestię klasy z innej perspektywy niż w większości prac podejmujących aspekt klasowy w kontekście relacji seksualnych. Zwykle analizuje się to, w jaki sposób profesjonaliści, eksperci, osoby z klasy wyższej starali się regulować praktyki osób z niższych klas społecznych. Agnieszka Kościańska wskazuje na to, że doświadczenia i głosy z tych niższych warstw społecznych wpływały na kształtowanie się nauki wytwarzanej przez ekspertów, przez osoby z wyższych warstw społecznych – zakończyła Kuźma-Markowska.

Mnie, osobę, która od dosyć niedawna zajmuje się różnymi dyskursami o PRL-u i w PRL-u, bardzo zaciekawiło pytanie o to, czy wiedza ekspercka o seksualności ewoluowała w PRL-u. Mam pytanie, czy jest jakaś różnica między tym, co o seksie pisze pod koniec lat 60. Kazimierz Imieliński, a tym, co pisze Wisłocka w latach 70. czy Lew-Starowicz w latach 80.? Czy dokonuje się jakaś ewolucja tego dyskursu i jeśli tak, to w jakim kierunku? Czy dokonuje się jakiś postęp czy wręcz przeciwnie, mamy do czynienia z regresem? I dlaczego? – pytała Mrozik.

Ja to widzę w ten sposób, że jeśli chodzi o lata 50. i wczesne lata 60., to praktycznie nic nie ma, są jedynie pojedyncze wzmianki, głównie dotyczące tego, co dzieje się na „zgniłym zachodzie”. W „Zwierciadle” w późnych latach 50. i we wczesnych latach 60. były jedynie porady sercowe. Temat seksu pojawia się pod koniec lat 70. Więc jedna ze zmian to taka, że wraz z upływem czasu o seksie mówi się więcej i bardziej otwarcie. Jeżeli przyjrzymy się językowi Kazimierza Imielińskiego, który jest ojcem założycielem polskiej seksuologii powojennej, to zobaczymy, że jego styl jest bardzo gawędziarski, a jeśli chodzi o kwestię penetracji i ideę kobiecego orgazmu poza penetracją, czyli orgazmu łechtaczkowego, to Imieliński jest tu niezwykle postępowy. Oczywiście to wszystko jest utrzymane w paradygmacie małżeńskim, ale Imieliński pisze, że trzeba mężów wyedukować, żeby wiedzieli, że to nie jest żadna patologia. Wszystko się więc zmienia w kwestii otwartości mówienia o seksie, która jest dużo większa, szczególnie po publikacji sztuki kochania w 1978 roku. Lata 80. będą więc bardziej dosłowne. Jeśli jednak chodzi np. o przemoc seksualną, to mamy w latach 80. regres. W tym czasie pojawiają się artykuły mocno podkreślające udział ofiary w tym, co się stało. Jeśli zestawimy wypowiedzi seksuologów np. z harcerskim pismem „Na przełaj”, w którym pojawiają się porady seksualne oraz m.in. emancypacyjne artykuły Mariusza Szczygła na temat homoseksualności, to porady seksuologów wypadają rzeczywiście jako szczególnie konserwatywne właśnie w latach 80. Różne kwestie rozwijały się jednak w różny sposób. Jeśli chodzi o przyjemność, to mówiło się o niej coraz bardziej otwarcie, ale jeśli weźmiemy kwestię przemocy, to szczególnie początek lat 80. jest regresem – odpowiadała autorka książki.

Rozdział poświęcony przemocy w książce Agnieszki Kościańskiej jest wstrząsający – mówiła Zawadzka. Agnieszka zrobiła kilkadziesiąt analiz procesów o gwałty, pokazując, w jaki sposób dyskurs seksuologiczny ma bardzo realne przełożenie i wpływ na życie ludzkie, ponieważ przechodzi później bardzo płynnie w kategorie i język, którego używają biegli, adwokaci, prokuratorzy i sędziowie, i  w efekcie decyduje o wyrokach w sprawie. Agnieszka pokazuje także, w jaki sposób przebiegają procesy, które są swoistym festiwalem traumatyzowania ofiary. W książce Agnieszka przywołuje cztery takie szczegółowe analizy procesów sądowych z różnych lat. Wyłania się z nich obraz sądzenia ofiar bardziej niż sprawców. To, ile czasu poświęca się na styl życia ofiary, tzw. prowadzenie się, wygląd, doświadczenia, społeczne i rodzinne uplasowanie się, jest nieprawdopodobne, zwłaszcza, że w przypadku sprawców, którzy mają być sądzeni, nie ma słowa na ten temat. Króluje oczywiście paradygmat prowokacji, według którego kobiety niemal zawsze prowokują sprawcę za sprawą ubioru, makijażu, wieku, alkoholu, który wypiły, czy miejsca, w którym przebywają. Mam też wrażenie, że te procesy są momentem erotyzowania ofiar. Nagle z 15-latki, która zgłosiła na policję, że została zgwałcona, za sprawa tego, co mówią sędziowie, adwokaci i biegli, zamienia się w jakiegoś seksualnego wampira.

Dalej Zawadzka mówiła także o kościele, do którego jej zdaniem w kwestii odpowiedzialności za różnego rodzaju zło przywiązywana jest zbyt duża waga. Nawet jeśli kościół jest ogromną siłą społeczną i ideologiczną, to nie tłumaczy nam to wszystkiego – mówiła. Mówiła także o źródłach pewnych norm w kontekście seksu, zwłaszcza w kontekście pierwszego kontaktu seksualnego, które sprawiają, że niezależnie od tego, co dana dziewczyna czy kobieta robi, zawsze podlega to pewnego rodzaju patologizacjom i napiętnowaniu. Wszystkie te źródła razem wytwarzają bowiem coś w rodzaju świata pod ostrzałem, w którym nie ma niezagospodarowanego miejsca, nie ma praktyki, która nie podlega naświetleniu i dyskursowi eksperckiemu. A to tworzy efekt kontroli społecznej. Na koniec wspomniała także o tym, co szczególnie zainteresowało ją w analizie dyskursu seksuologicznego w epoce PRL-u, w tym o fakcie, że to właśnie PRL wykształcił interdyscyplinarne podejście do seksu, którego nie było wówczas w krajach zachodnich.

Kuźma-Markowska mówiła z kolei o ZSRR i purytanizmie PRL-owskim. Purytanizm Polski Ludowej wiąże się z wpływem ZSRR, który ujawnił się m.in. przy okazji polskiego ustawodawstwa dotyczącego aborcji, antykoncepcji i kontroli urodzeń – mówiła. W dalszej części swojej wypowiedzi mówiła również o rozwoju polskiej seksuologii, w tym o polskich, nieprofesjonalnych badaniach seksuologicznych z dwudziestolecia międzywojennego, prowadzonych m.in. przez studentów.

W części spotkania bezpośrednio poprzedzającej oddanie głosu zgromadzonej publiczności dyskutowano również o polskiej seksuologii po 1989 roku, wpływie feminizmu na dyskurs seksuologiczny oraz równości i autonomii w relacjach. Dyskusje zakończyły pytania i komentarze ze strony publiczności.

 

Tekst – Grażyna Latos