Kobiece archiwa – spiżarnie pamięci. Relacja

W poniedziałek, 2 kwietnia, w Instytucie Badań Literackich PAN odbyło się feminarium zatytułowane Kobiece archiwa – spiżarnie pamięci. Przyczynkiem do spotkania była książka Tatiany Czerskiej Między autobiografią a opowieścią rodzinną. Kobiece narracje osobiste w Polsce po 1944 roku w perspektywie historyczno-kulturowej. W dyskusji panelowej wzięły udział: autorka książki, dr Tatiana Czerska (Uniwersytet Szczeciński) oraz badaczki literatury, prof. dr hab. Inga Iwasiów (Uniwersytet Szczeciński) i dr Katarzyna Nadana-Sokołowska (IBL PAN).  Feminarium poprowadziła dr Agnieszka Mrozik, członkini zespołu „Literatura i gender” przy IBL PAN.

W trakcie spotkania zastanawiano się nad fenomenem popularności „narracji osobistych”, które w ostatnich latach szturmem podbijają polski rynek wydawniczy, a także nad „specyfiką” kobiecych autobiografii – z jednej strony nad ich wyznacznikami gatunkowymi, z drugiej zaś nad obrazami kobiecych światów, zapisami doświadczeń, jakie wyłaniają się z tych tekstów. Feminarium otworzyła wypowiedź autorki książki dotycząca m.in. kryterium doboru tekstów oraz sposobu ich interpretacji.

Ogrom tekstów biograficznych i autobiograficznych w pewnym momencie mnie przeraził; z roku na rok tego typu tekstów pojawia się coraz więcej. Zaczynałam od prywatnej lektury autobiografii kobiecych. To było czytanie na własny użytek i w pewnym momencie pomyślałam: dlaczego się temu nie przyjrzeć w perspektywie naukowej. Autobiografia to jest też dla mnie odskocznia od fabuły; w autobiografiach znalazłam to, czego mi brakowało w fabule, w utworach fikcjonalnych. Dość dawno zainteresowałam się dziennikami i to był pierwszy etap zainteresowań autobiografizmem, później przyszła kolej na teksty nieprofesjonalne, teksty spoza kanonu. Pierwszym tekstem, od którego zaczęła się moja przygoda z autobiografią, był tekst Marii Kureckiej. To jest autorka częściowo związana ze Szczecinem, żona poety Witolda Wirpszy, matka poety Leszka Szarugi. Jej autobiografia dotyczyła dzieciństwa i młodości spędzonej w Gdańsku przed wojną. Zwróciłam uwagę, po pierwsze, na wielokulturowość tej autobiografii, po drugie na ciekawą formę. Tytuł książki „Niedokończona gawęda”. Zamysł był taki, aby książka obejmowała całe życie autorki, ale choroba i przedwczesna śmierć nie pozwoliły jej go zrealizować. Ale ta kwestia gawędy szczególnie mnie zainteresowała i od tej książki wszystko się zaczęło. Już tak na poważnie był tekst Jolanty Olczak-Ronikier. Książka „W ogrodzie pamięci” była swego czasu bardzo głośną pozycją, była nominowana do nagrody Nike, zresztą autorka została laureatką tej nagrody. Jeżeli chodzi o klucz doboru tekstów, chciałam, aby autorki wywodziły się z różnych środowisk, zawracałam uwagę na te teksty, które pojawiały się na bieżąco od 2000 roku, ale też szukałam tekstów, które powstawały wcześniej. Później przyszła kolej, aby materiał, jaki uzbierałam, sprofilować. Pojawiło się więc zagadnienie historii rodziny. Te teksty były bowiem odczytywane jako sagi rodzinne i teksty o historii. To pierwszy obszar tematyczny w mojej książce. Następnie musiałam przejść do relacji w rodzinie. Trzeci obszar wynika z moich wcześniejszych badań – to jest kwestia wielokulturowości, zakorzeniania, wykorzenienia, migracji – opowiadała Tatiana Czerska.

Agnieszka Mrozik skierowała uwagę panelistek na kwestię gatunkową autobiografii i biografii napisanych przez kobiety i umiejscowienie tego typu tekstów w krytyce feministycznej. Jak zauważyła moderatorka, już tytuł książki Czerskiej Między autobiografią a opowieścią rodzinną sugerowałaby, że w autobiografiach kobiecych występują pewne cechy trudne do sklasyfikowania, specyficzne dla pisania kobiecego.

Inga Iwasiów pokrótce opowiedziała o problemie, jakim jest dziś jednoznaczne przypisanie tekstów do  konkretnych gatunków.

Pomysł, żeby w skrócie nazywać to, co znalazło się w tytule książce Tatiany Czerskiej autobiografią rodzinną, jest to pomysł kontrowersyjny, ale się pewnie przyjmie. Rzeczywiście jest tak, ze w tradycji polskiej, ale pewnie nie tylko w niej, ten sposób opowiadania, który jest osadzony w rodzinie, jest dla pewnego nurtu charakterystyczny. Ponieważ mówimy też o tym, że autobiografia zastępuje dziś klasyczną historię, historiozofię, to oczywiście ten koncept, że byłaby to autobiografia, ale nie pojedynczego podmiotu, lecz pewnej konstelacji osób, bo od rodziny wychodzi się do dalszych krewnych i w ten sposób opowiada się o świecie, o historii, o ważnych wydarzeniach, to jest jeden z takich pomysłów, który wart jest rozważenia i zapamiętania. Trudno dziś rozmawiać o kategoriach gatunkowych. Kłopot z autobiografią polega na tym, że ten klasyczny podział, tzn. mówimy o literaturze autobiograficznej, nie o gatunku, jakim jest autobiografia, bardzo się dziś zaciera. Bardzo trudno utrzymywać, że obcując z autobiografią nie obcuje się z fikcją i na odwrót. Trzeba też pamiętać, że gatunki, które uchodziły za wolne od autobiografizmu, np. powieść popularna, bywają sprofilowane autobiograficznie. Nie ma też klasycznego wzorca dziennika. Właściwie więc chyba nie udaje się uzgodnić żadnej sztywnej granicy i jednej definicji, ale nie możemy mówić o braku przekroczenia tego klasycznego podziału. Musimy raczej mówić, że ewolucja trwa, np. wywiad-rzeka, który przylega do autobiografizmu, ale wydaje się też być bliski dziennikarstwu, dziś wypiera autobiografie. Tu dobrze wspomnieć o książce Danuty Wałęsy. Pod względem formalnym to ciekawy tekst. Jest to coś, co kiedyś nazywano literaturą interlokucyjną, ale bez interlokutora, czyli że zaszło tu wyparcie z tekstu śladu kogoś, kto rozmawia. Daje nam to bardzo ciekawy obraz tego, czym może być dziś autobiografizm – wyjaśniała Iwasiów.

Tatiana Czerska w ramach uzupełnienia wypowiedzi przedmówczyni zauważyła, że gatunek, jakim jest saga rodzinna, traktować należy wyłącznie historycznie i odnosić do powieści epickiej. Panelistka stwierdziła, że za ostatnią sagę rodzinną trzeba uznać „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej, natomiast współczesne pisarstwo, nawiązujące do tego gatunku, jak np. twórczość Olgi Tokarczuk, już nim nie jest. Na zakończenie swojej wypowiedzi Czerska podkreśliła, że samo określenie „autobiografia kobieca” nie jest jednoznaczne i jasne, a ścisłe wyznaczenie jego cech byłoby tylko esencjonalistyczne i zawężające.

Katarzyna Nadana-Sokołowska wskazała na problem, jaki rodzi brak jednoznaczności gatunku.  Tym samym podjęła temat podmiotowości kobiecej i jej istnienia w literaturze i kulturze polskiej.

Ja także chciałabym skupić się na kwestii gatunkowej. Jako badaczkę dzienników intymnych bardzo cieszy mnie to zacieranie granic gatunkowych: to, że  jest przestrzeń autobiograficzna, że są narracje autobiograficzne. A jednak czytając tę książkę, pomyślałam, że jest to ważne pytanie. Wydaje mi się, że są to wspomnienia. Niknie tu podmiot i właściwie trudno powiedzieć, że to autobiografia rodzinna. Autobiografia jako gatunek to historia o tym, jak ja stałam się sobą, to rodzaj autoafirmacji, bo coś ważnego w życiu się dokonało. Ale teraz oczywiście autobiografie piszą też ludzie zwyczajni, którzy po prostu uznają, że warto opisać swoje życie. W tym miejscu pojawia się dla mnie kluczowe pytanie: co to znaczy, że w tych autobiografiach jakby rodzinnych, kobiecych, jak je nazywa Tatiana Czerska, tak dużo jest tego żywiołu wspomnienia, a tak mało żywiołu autoafirmacji, tzn. przestrzeni, w której kobiety poddają swoje doświadczenie refleksji i piszą z takiego punktu widzenia, który pokaże, jak stały się tym, kim są i jakie są w związku z tym ich dalsze życiowe plany? Tego w tych autobiografiach nie ma albo jest niesłychanie mało. Stąd rodzi się we mnie pytanie: gdzie jest ta wartość kobiecego „ja”, która może się w literaturze polskiej zaznaczyć poprzez pisanie kobiecej autobiografii? Być może jest to związane z tym, że to „ja” w kulturze polskiej, w szczególności w przypadku kobiet, ma trudność z autoafirmacją, stąd to pisanie o własnej rodzinie może jest legitymizacją siebie jako osoby przynależnej do większej i wartościowszej całości.

W odpowiedzi na te uwagi Tatiana Czerska odniosła się do kultury i historii polskiej jako determinant cech gatunku autobiograficznego w Polsce.

Odpowiem na pytanie o brak autoafirmacji „ja”. We wstępie do mojej książki przywołuję tezę Andrzeja Cińskiego, zajmującego się staropolskimi pamiętnikami. Zauważył on, że właściwie autobiografia jako taka dotyczy kręgu kultury anglosaskiej, natomiast w kulturze polskiej możemy mówić o pamiętnikach. W autobiografii to „ja” jest właśnie w centrum, to jest charakterystyczne dla kultury anglosaskiej, gdzie stawia się na rozwój „ja”. Z racji naszej kultury i historii, która zdeterminowała naszą mentalność, zawsze literatura zajmuje się zbiorowością, sprawami ojczyzny, a nie sprawami jednostki. Pamiętnik jest tekstem będącym świadectwem historycznym, świadectwem zdarzeń, w których autor brał udział, obserwował, ale przede wszystkim pisze o tych zdarzeniach, a nie o sobie. To być może jest jakaś odpowiedź. Jeśli chodzi o kształt „ja” kobiecego, to znowu wynika on z naszej kultury, w której kobiety nigdy nie były w centrum. Być może pisząc autobiografie, postrzegają one siebie jako kogoś mniej ważnego niż dzieje rodzin, może nie uważają siebie za postacie wybitne.

Inga Iwasiów zwróciła uwagę, że za brak autoafirmacji w tekstach kobiet odpowiada przede wszystkim edukacja. Obowiązujące wartości pedagogiczne sprawiają, że kobiety nie umieją skupić się na własnej tożsamości. To natomiast prowadzi do tego, że teksty autobiograficzne pisane przez kobiety są zazwyczaj stereotypowe. Odbijają bowiem wszystko to, co zostało  zadane  i zdeponowane przez kulturę. Jak jednak zauważyła Iwasiów, czytanie książek spoza usankcjonowanego kanonu czytelniczego pokazuje, jak wiele jest wybitnej literatury  kobiecej, której często nie można zamknąć w jednym gatunku, ale właśnie to otwarcie gatunkowe sprawia, że proza staje się bogatsza i ważniejsza.

Na zakończenie spotkania Katarzyna Nadana-Sokołowska stwierdziła, że nie było jej intencją postawienie tezy, że polska kobieca literatura autobiograficzna jest gorsza od zagranicznej literatury tego typu. Jak zaznaczyła:

Myślę, że porównując polskie autobiografie z autobiografiami, które powstawały na Zachodzie, trzeba wspomnieć, że autobiografia jest ściśle związana z romantyzmem, czyli z kultem indywidualności, geniuszu, wyjątkowości, oryginalności. Jeśli spojrzymy na to z tej strony, to dostrzeżemy, że autobiografię napisała już George Sand w latach 60. XIX w.; autobiografię, która zaważyła na dziejach feminizmu napisała Simone de Beauvoir. Więc mamy takie autobiografie kobiece, które przemawiają głosem bardzo silnym, głosem pewnej swojej wartości podmiotowości kobiecej, chcącej opowiedzieć swoją historię jako historię stawania się świadomą kobietą, walczącą np. o prawa kobiet. Tego mi rzeczywiście w Polsce trochę brakuje. I tu jest wyraźna różnica kulturowa: brak nam takich mocnych głosów kobiecych. Polskie autobiografie kobiece są głęboko zanurzone w konserwatywnym kanonie rodzinnym. Oczywiście w XIX-wiecznej Anglii czy Stanach Zjednoczonych też powstawały kroniki rodzinne, sagi rodzinne czy wspomnienia. Na obronę polskiej autobiografii kobiecej przywołam jednak dwa wybitne dzieła tego gatunku. Są to „Topografia myślenia” Joanny Kulmowej i „Pamiętnik mistyczny” Małgorzaty Baranowskiej. To są wspaniałe rzeczy, bardzo silnie wyrażające wagę własnego „ja”, własnej wyjątkowości i oryginalności.

Feminarium zorganizowała Fundacja „Gender Center” przy współpracy z Instytutem Badań Literackich PAN, Fundacją „Feminoteka” oraz Wydawnictwem Naukowym Uniwersytetu Szczecińskiego. Feminariu współfinansowało m.st. Warszawa – dzielnica Śródmieście.


Tekst – Ewa Serafin
Zdjęcia – Łukasz Tyborowski