Jeśli nie kontrakt, to co?

W czwartek 26 lutego w warszawskim Pałacu Staszica odbyło się pierwsze w 2015 roku spotkanie z cyklu dyskusji społeczno-kulturalnych „Feminaria”. Dyskusję, dla której punktem wyjścia była książka Carole Pateman „Kontrakt płci”, poprowadził dr Maciej Gdula (Instytut Socjologii UW). W spotkaniu udział wzięli: dr Joanna Bednarek (Pracownia Pytań Granicznych UAM), dr Magdalena Grabowska (Instytut Filozofii i Socjologii PAN) i dr Michał Kozłowski (Instytut Filozofii UW). Organizatorami panelu byli Fundacja Gender Center, Instytut Badań Literackich PAN oraz Wydawnictwo Czarna Owca.

Spotkanie otworzyła refleksja nad aktualnością napisanej w 1988 roku książki autorstwa amerykańskiej badaczki, na którą, według Joanny Bednarek, nie jest ani za wcześnie, ani za późno. Ta książka jest aktualna. To, co mamy dzisiaj w Polsce, to wcale nie jest jakiś tradycjonalistyczny patriarchat czy wynik naszego zapóźnienia – mówiła Bednarek. Nieco inne stanowisko zaprezentowała Magdalena Grabowska.

Moje pierwsze odczucie było takie, że książka jest bardzo nieaktualna i bardzo anachroniczna. Przede wszystkim z punktu widzenia debat, które toczą się obecnie w feminizmach. Myślę tutaj przede wszystkim o debacie dotyczącej kategorii płci czy kategorii kobiety oraz o debacie dotyczącej kwestii umiejscowienia – mówiła Grabowska.

Usiłując jednak znaleźć coś, co mogłoby się okazać w książce aktualne dla nas tu i teraz, stwierdziła: Książka ta w pewnym sensie wyjaśnia argument, który mógłby paść w obecnie toczącej się w Polsce debacie na temat dyskryminacji kobiet czy samego pojęcia gender. Wyjaśnienie to odbywa się na trzech poziomach. Po pierwsze, na poziomie instytucji, pokazując, że porządek instytucjonalny, który mamy, który jest oparty na tzw. kontrakcie między racjonalnymi jednostkami, nie jest jedyną częścią struktury społecznej, w której żyjemy. Poza tym kontraktem, który jest sferą publiczną, istnieje bowiem druga część, która jest sferą prywatną, i która jest oparta na kontrakcie płci, czy też kontrakcie seksualnym. Teza Pateman jest taka, że w większości teorii kontraktowych status sfery prywatnej jest nieokreślony. Z jednej strony jest ona niewidoczna, a z drugiej stanowi warunek konieczny istnienia kontraktu jako takiego. Wskazuje to na drugi poziom aktualności tego argumentu, czyli kwestii podmiotowości kobiet. Pojawia się tutaj bowiem podobne napięcie pomiędzy statusem kobiet jako podmiotów i jednocześnie zaprzeczeń podmiotów. Pateman pokazuje, że w wielu teoriach kontraktowych kobiety posiadają pewne cechy jednostek, jako jednostki autonomiczne i racjonalne, a z drugiej strony są cały czas traktowane jako przeciwieństwo tego, w jaki sposób definiujemy podmiot. Po trzecie, mamy poziom praktyczny, który pokazuje to, w jaki sposób z istnienia drugiej części kontraktu, czyli kontraktu seksualnego czy kontraktu płci, wynikają różne praktyczne kwestie w postaci dyskryminacji kobiet. Są to różne współczesne problemy, takie jak reprezentacja kobiet w sferze publicznej, nieodpłatna praca kobiet czy dziura płacowa. Pateman pokazuje, że wszystkie te zjawiska mają tak naprawdę źródło w nieuwidocznieniu tej drugiej części kontraktu – mówiła Grabowska. Wypowiedź badaczka zakończyła przypomnieniem swojej pierwszej opinii na temat książki, a więc ostatecznie niemożności czytania Pateman jako takiej, która odnosi się do tu i teraz.

Jako trzeci w temacie aktualności lektury wypowiedział się Michał Kozłowski. Na początku powiem to, co złego o niej myślę, chociaż zasadniczo myślę o niej dobrze. Właściwie to, co mam do powiedzenia złego, wynika z „czepiania się” przez historyka filozofii, którym jestem zawodowo. Otóż mimo iż poglądy autorki są socjalistyczne, to jej zakorzenienie w tradycji intelektualnej socjalizmu jest żadne. Pateman nie zna nawet myśli Engelsa, co jest przesadą, ponieważ są to fundamentalne teksty dla tej dziedziny. Drugą analogiczną wadą jest zakorzenienie w anglosaskim świecie odniesień zarówno historycznych, jak i filozoficznych. Marks pojawia się w kontekście dość elementarnego przykładu dotyczącego problemu kontraktu bądź jego braku w kwestii umowy o pracę i pracy najemnej. Nie pojawia się natomiast tam, gdzie pojawić się powinien, czyli w kontekście kwestii żydowskiej i jako przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa, gdzie Marks tworzy paradygmat oskarżenia o fałszywy uniwersalizm . Tyle w temacie tego, co złe. Jeśli chodzi o to, co dobre, to powiem, że dobra i pożyteczna jest każda krytyka kontraktualizmu. Pateman pokazuje kontraktualizm jako niespełnioną obietnicę i jako oszustwo. I tak się da opowiedzieć 300 lat historii Europy. Nikt z tworzących teorię kontraktu nie traktował jej do końca poważnie. Nikt nie wierzył, że normy, społeczeństwo, wspólnoty czy państwa powstają na drodze umów. Ale wszyscy wiedzieli, że jest to fenomenalny młot na władzę, która twierdzi, że pochodzi zupełnie skądinąd, np. z bożej łaski. Pateman dobrze opisuje ten moment zaraz po tym, kiedy rodzą się umowy społeczne. To, co miało być oskarżeniem władzy, postawieniem wszelkiej instytucji władzy przed trybunałem umowy, okazało się założeniem, że wszelkie formy dominacji pochodzą z umowy. Krótko mówiąc, nie są dominacją, są jakąś spontaniczną, dobrowolną nierównością, która odsyła albo do natury, albo do czegokolwiek innego – zakończył Kozłowski.

Wypowiedź Kozłowskiego sprowokowała prowadzącego spotkanie do zadania pytania o możliwość podważenia kontraktu. Pateman stawia tezę, że jest coś takiego jak patriarchat tradycyjny, który jest statusowy, i patriarchat nowoczesny, który pochodzi z kontraktu – zaczął Gdula. To kontrakt funduje nowoczesny patriarchalizm. I pytanie, dlaczego nie możemy go podważyć, odwołując się do kontraktu jako pewnej idei regulatywnej, jako pewnej idei równości. Ja nie widzę sprzeczności pomiędzy równością a kontraktem. Równe podmioty wchodzą ze sobą w umowę. Budują relację, ponieważ są autonomicznymi jednostkami. Dlaczego tego nie można podważyć?

Można o tyle, o ile relacje kontraktualne zakładałyby na każdym etapie ciągłą negocjację warunków kontraktu – odpowiedziała Bednarek. W gruncie rzeczy w kontraktualizmie nie chodzi o uzasadnienie nierówności społecznych i władzy politycznej. Pateman przywołuje taką wizję, w której pracodawca z pracownikiem zawiera kontrakt i za każdym razem negocjują, w jakich godzinach odbywa się praca, jaka ma być jej wydajność i tak dalej. Wtedy rzeczywiście byłby to egalitarny kontraktualizm. Problem w tym, że trudno to sobie wyobrazić. To dość absurdalna idea.

A na czym opiera się ta relacja władzy między płciami według Pateman? – pytał dalej Gdula, zwracając uwagę na nieoczywistość niektórych tez Pateman.

Na jego pytanie odpowiedziała Bednarek, wskazując naturalizację relacji między płciami za fundament owej relacji władzy. Chodzi o to, że mamy taki podział na sferę prywatną i sferę publiczną, który jest nowoczesnym podziałem. Nie ma czegoś takiego jak podporządkowanie wynikające z natury w patriarchacie tradycyjnym, statusowym, bo nie ma czegoś takiego jak natura. Nie ma natury przeciwstawionej porządkowi politycznemu czy porządkowi społecznemu. Jesteśmy w obrębie kapitalizmu i legitymizacji kapitalizmu, jaką jest kontraktualizm. Statusowy patriarchat pojawia się tylko jako konstruktywne zewnętrze i, co ciekawe, pojawia się także jako widmo autorytaryzmu, które nawiedza początek kontraktualny.

W dalszej części spotkania dyskutowano o mocy, jaką Pateman nadaje kontraktowi, która to moc wydała się panelist(k)om nieco przesadzona, oraz o intersekcjonalności i uniwersalności. Według Grabowskiej w książce znajdziemy dwie narracje, które warto od siebie oddzielić. Pierwsza jest narracją o kontrakcie oraz dyskusją z pewną filozofią polityczną. Druga jest narracją o wszystkich kobietach, wszędzie i o podległości kobiet. Jak zauważyła Grabowska, te dwie równoległe opowieści pozostają ze sobą w pewnym napięciu.

Co do intersekcjonalności, to problem z nią jest takim klasycznym myśleniem o tym, w jaki sposób można  w feminizmie potraktować tzw. różnicę – kontynuowała Grabowska. Polega to na tym, że nie można po prostu dodać kolejnej cechy, jaką jest np. płeć, tylko zobaczyć płeć w kontekście innych tożsamości czy też opisów naszej osoby – zobaczyć, jak one ze sobą współdziałają. Nie można więc oddzielić kobiecości od niewolnictwa, tylko trzeba pokazać kobiecość w kontekście niewolnictwa. Nie można powiedzieć kobiety są jak niewolnicy, trzeba powiedzieć, że kobiety też są niewolnikami. Nie ma czegoś takiego jak czysta kategoria kobiety czy niewolnika, bo niewolnicy to też kobiety.

W drugiej połowie spotkania rozmawiano o rasie, reprodukcji, niebezpieczeństwach umowy oraz o relacjach seksualnych, w tym o opozycji wybór-przymus w kontekście prostytucji, a także o stopniach sprawczości kobiet.

Jeżeli przyjmujemy krytykę Pateman, że kontrakt jest rodzajem maski skrywającej nierówności, to na czym można by oprzeć innego typu relacje społeczne, bardziej egalitarne, bardziej równościowe, po prostu lepsze? – pytał Gdula.

 Ja bym w tym miejscu oddzieliła kontrakt jako kontrakt oraz kontrakt seksualny czy kontrakt płci, bo ona tak naprawdę piszę o tym drugim – zaczęła Grabowska. Pateman proponuje odłożyć tę opowieść założycielską na bok i zobaczyć jej patriarchalne oblicze. To nam otworzy drzwi na nowe lepsze relacje. Jest to oczywiście bardzo niedookreślone, natomiast dyskusja na temat tego, czym zastąpić kontrakt, toczy się w feminizmie od bardzo dawna, szczególnie w feminizmie liberalnym. To jest cały spór między etyką sprawiedliwości a etyką opiekuńczości czy troski.

A ja świeżo po lekturze Pateman zastanawiam się, czy te relacje w ogóle trzeba na czymś opierać – zaczęła Bednarek. Mam wrażenie, że kontraktualizm w gruncie rzeczy służy temu, żeby pewne bardziej subtelne mechanizmy zamiatać pod dywan i sprawiać, że są niewidzialne, jak np. nierówności ekonomiczne. Moment polityczny ma miejsce wtedy, kiedy uświadamiamy sobie, że porządek, w którym żyjemy, jest w jakiś sposób ograniczony. Że jest zewnętrze, w którym bytują istoty, które nie mogą być obywatelami. Kiedy ta granica zostaje zerwana, następuje ten utopijny moment, w którym równość staje się możliwa, ale mam wrażenie, że jest on bardzo nietrwały.

 Przed oddaniem głosu publiczności krótko zastanawiano się także nad zmianami, jakie dokonały się w monogamicznych, heteroseksualnych układach, oraz nad ideologią, która byłaby w stanie zmobilizować do politycznego wprowadzenia pewnych instytucji, które odnosiłyby się do innego projektu niż ten zbudowany na kontrakcie.

Po pytaniu o ideologię głos przejęła publiczność. Jeszcze przed pytaniami zasiadająca w jej gronie dr Katarzyna Szumlewicz zrekonstruowała historię opowiedzianą przez Pateman, zaznaczając, że jest to jej zdaniem opowieść na tyle źródłowa i na tyle oryginalna, że trudno ją przyporządkować takiej czy innej tradycji.

Pateman twierdzi, że historia kontraktu obecna u Hobbesa, Locke’a, czy Rousseau polega na tym, że kobiety są delegowane do natury i nie uczestniczą w kontrakcie – mówiła Szumlewicz. Nie są ludźmi i nie są obywatelami. Kobiety nie mogą się zgodzić lub nie zgodzić. Mill powiadał mniej więcej tak, że kobieta powinna mieć czynne i bierne prawo wyborcze, o ile jest panną lub odchowała swoje dzieci. Ponieważ każda kobieta, która ma dzieci, wybierze spontanicznie dzieci, a nie karierę polityczną. Tutaj była dyskusja między małżeństwem Millów, bowiem Harriet Taylor Mill uważała, że kobieta w ciąży może reprezentować społeczeństwo. John Stuart Mill uważał, że ciąża jest czymś tak naturalnym, a nie społecznym, że kobieta w ciąży nie może reprezentować społeczeństwa. Cały dyskurs liberalny polegał mniej więcej na tym, że kobieta może być obywatelką wtedy, kiedy nie jest kobietą. I to właśnie krytykuje Pateman. Jest to bowiem jej zdaniem robienie z kobiet mężczyzn, przy zostawieniu im miejsca, w którym są kobietami, czyli opieki i macierzyństwa. Pateman nazywa to skrojeniem demokracji tylko na jeden rodzaj ciała i to ciała męskiego. Sama postuluje skrojenie demokracji na dwa rodzaje ciał – męskich i kobiecych.

Inne głosy ze strony publiczności broniły poważnie rozumianego kontraktu, ale także wskazywały na słabości opierającego się na fałszywych założeniach kontraktualizmu. Spotkanie zakończyła dyskusja wokół paradygmatu troski.

 

Tekst – Grażyna Latos