Jak wychowywać do egalitaryzmu i demokracji uczestniczącej? Relacja

We wtorek, 13.12.2011 roku, w sali im. Adama Mickiewicza w Instytucie Badań Literackich PAN odbyło się kolejne feminarium.  Paneliści, panelistki, uczestnicy i uczestniczki spotkania zastanawiali się, jak wychować do egalitaryzmu i demokracji uczestniczącej. Przyczynkiem do dyskusji była książka pt. „Emancypacja przez wychowanie, czyli edukacja do wolności, równości i szczęścia” filozofki, wykładowczyni Gender Studies  IBL PAN, dr Katarzyny Szumlewicz. W panelu dyskusyjnym wzięli udział: Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Instytut Badań Edukacyjnych), prof. Andrzej Mencwel (Uniwersytet Warszawski), dr Lech Nijakowski (Uniwersytet Warszawski) i autorka książki, dr Katarzyna Szumlewicz (Uniwersytet Warszawski). Spotkanie moderowała wykładowczyni Podyplomowych Gender Studies IBL PAN, członkini Zespołu Literatura i Gender, dr Katarzyna Nadana.

Na początku spotkania paneliści i panelistki podzielili się refleksjami na temat książki.

Z pewnym zaskoczeniem, a nawet zazdrością, co nie znaczy z zachwytem, czytałem tę książkę, ponieważ odbierałem spokojny sposób bycia autorki w kręgu ideałów emancypacyjnych. To się w ogóle nie zdarza we współczesnej humanistyce. Bo jeżeli już ktoś wierzy w emancypację, to bardzo się z tego tłumaczy. Więc ten spokój Katarzyny Szumlewicz, jeśli chodzi o identyfikację z tym kręgiem idei emancypacyjnej, naprawdę mnie uwiódł. To jest zaletą książki. Druga kwestia to umiejętność samodzielnego dialogu z wielkimi myślicielami – to też się bardzo rzadko zdarza – mówił prof. Andrzej Mencwel. Jednocześnie podkreślił on, że szczególną zaletą książki jest nieograniczanie kwestii emancypacji wyłącznie do kobiet, ale również rozszerzenie jej na inne grupy społeczne, jak dzieci czy osoby wyzyskiwane.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Instytutu Badań Edukacyjnych zaznaczyła, że dla niej bardzo wartościowe i inspirujące w książce Katarzyny Szumlewicz są przede wszystkim aspekty pedagogiczne.

To elementy, które korespondują z aktualnymi i współczesnymi kwestiami sytuacji edukacji i wychowania. Dla przykładu zwraca się tu uwagę na szczególne ułatwienia skierowane wobec dzieci z nieuprzywilejowanych środowisk, które właśnie poprzez nie są pokrzywdzone. To koresponduje ze współczesnymi badaniami, np. nad postawami nauczycieli w szkole elitarnej i szkole specjalnej. Badania te pokazują, jak wykluczające i szkodliwe są postawy nauczycieli, którzy nie „podkręcają śruby” swoim uczniom, a chcą budować spokojną relację z uczniami, zapewnić im przyjazne otoczenie. Zaznaczę tylko, że robią to, mając dobre intencje – wyjaśniała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Osią sporu między panelistami i panelistkami stało się tytułowe pojęcie wychowania przez emancypację. Już sama emancypacja okazała się być wcale nie tak łatwym do zdefiniowania terminem.

Emancypacja to nie jest coś, co wydarzyło się kiedyś, ale coś, co należy odnieść do współczesności. Jeśli miałbym zmienić tytuł na bardziej adekwatny, to nazwałbym tę książkę „Inkluzja przez wychowanie”. To dlatego, że propozycja autorki to włączenie do społeczeństwa tych podmiotów, które do tej pory były wykluczone. Brakuje mi tu przede wszystkim pytań o to, na ile efektywne jest kształcenie do emancypacji, na ile pragmatyczne jest kształcenie do emancypacji we współczesności, która ustawia podmioty w pozycji zdominowanej. Myślę nad tym, na ile ten projekt nie jest nową hegemonią – zastanawiał się dr Lech Nijakowski

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zarzuciła autorce, że proponowana przez nią emancypacja przez wychowanie nie jest do końca emancypacją, a nauką życia w nowych, lepszych warunkach, w nowym, lepszym świecie.

Przedstawione tu wychowanie to wychowanie do lepszego świata. Nie ma tu wychowania do ustalania nowego porządku, ale do życia w nim. Brakuje mi więc sprawczości podmiotu wychowania. Ja bym chciała rozumieć emancypację jako wychowywanie do nowych warunków i zdolności zmieniania tych nowych warunków, burzenia ich, zastępowania nowymi – dowodziła badaczka.

Katarzyna Szumlewicz, odpierając zarzuty, przywołała definicję emancypacji, którą zastosowała w książce. Emancypacją zostały nazwane więc „takie warunki, które wszystkim ludziom umożliwiają godne życie, autonomię, samorozwój oraz współdecydowanie o losach społeczności, do której należą, a także osiąganie szczęścia w wybrany przez siebie sposób. (…) Emancypacja bowiem jest procesem dynamicznym, który nigdy się nie kończy”. Wyjaśniając te słowa, autorka wskazała na fakt, że emancypacja to tak naprawdę kierunek przynależny Oświeceniu.

Można się zastanawiać, dlaczego koncept XX-wieczny stosuję do myślicieli wcześniejszych. Emancypacja jako termin to duch nowoczesności i ponowoczesności, ale samo to pojęcie pojawiło się później. Dla mnie emancypacja jest optymistycznym duchem Oświecenia, nastawionym na porządek społeczny. W późniejszych teoriach emancypacji chodzi już o kwestionowanie porządku, tworzenie po prostu postawy krytycznej.  Emancypacja ma w sobie nadzieję, że społeczeństwo uda się przekształcić. Emancypacja to nie coś, co się odbywa w jednej osobie. My dzisiaj jesteśmy nastawieni na proces wewnętrznej emancypacji. Chyba za bardzo się skupiliśmy na jednostce w wychowaniu. Zapominamy zastanowić się nad tym, co może zrobić dla emancypacji to, co państwowe, szkolne – tłumaczyła Katarzyna Szumlewicz.

Zdanie filozofki poparli także pozostali paneliści. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podkreśliła niedocenianie w koncepcjach wychowania przez przywołanych w książce myślicieli, jak i współcześnie sprawstwa podmiotowości, która nie jest skupiona na wewnętrznym rozwoju, a w której ważna jest dyrektywność wychowania, tzn. określony model wychowywania, którym będziemy się kierować.

Zastanawia mnie jednak, jak można budować ideę np. braterstwa w świecie, w którym wszyscy są wrogami. To paradoks, który jest tu obecny i o którym nie należy zapominać – dodał na zakończenie prof. Andrzej Mencwel.

Po panelu dyskusyjnym w sali rozgorzała gorąca dyskusja na temat kwestii wychowania. Słuchacze i słuchaczki dzielili się swoim doświadczeniem i wiedzą. Temat okazał się być na tyle żywy i frapujący, że dyskusja trwała jeszcze po zakończeniu feminarium.

Tekst: Ewa Serafin