Czy jest alternatywa? Women studies – gender studies – LGBT studies – queer studies. Relacja

26 marca 2011 redakcja „Dialogue and Universalism”, Gender Studies Instytutu Badań Literackich PAN oraz Ośrodek Studiów Amerykańskich UW zorganizowały dyskusję z okazji wydania numeru „Dialogue and Universalism” zatytułowanego Gender and Sexuality. Spotkanie poprowadził dr Tomasz Basiuk (OSA UW), a w roli panelistów/ek wystąpili/ły: prof. dr hab. Ewa Hauser (OSA UW), dr Karolina Krasuska (OSA UW), dr Sylwia Kuźma-Markowska (OSA UW), dr hab. Joanna Mizielińska (SWPS), Agnieszka Mrozik (IBL PAN), dr Tomasz Sikora (UP w Krakowie) oraz dr Błażej Warkocki (UAM).

Tematem spotkania były women studies, gender studies, LGBT studies oraz queer studies. Wzajemne relacje, w jakie kierunki ze sobą wchodzą, dzielące je różnice, ale także ich cechy wspólne (czyli przede wszystkim potrzeba legitymizacji), zdominowały marcowe feminarium.

W pierwszej części spotkania poruszone zostały zagadnienia, którym paneliści/stki poświęcili teksty do tematycznego wydania „Dialogue and Universalism”. Nawiązując do wypowiedzi Błażeja Warkockiego, można by tę część spotkania określić mianem monologizującej. Zdialogizowanie nastąpiło w części drugiej, po wystąpieniach gości/ń.

Spotkanie rozpoczął Tomasz Basiuk, który podzielił się swoimi refleksjami związanymi z tytułem spotkania a następnie głos oddał Ewie Hauser.

Z moich obserwacji wynika, że nauki społeczne (antropologia, socjologia i historia) są najbardziej zainteresowane zagadnieniami aktywizmu (czyli np. tego, że chcemy równego traktowania). Inne badaczki, które zajmują się głównie literaturą i sztuką w ramach studiów feministycznych, na ogół nieco pogardliwie patrzą na badaczki nauk społecznych, mówiąc, że jest to feminizm typu „kobieta też człowiek”, podczas gdy one zajmują się bardziej wyszukanymi teoriami genderowymi – mówiła Hauser. Po niej mikrofon przejęła Karolina Krasuska, tłumaczka „Uwikłanych w płeć” Judith Butler.

Jedna z teoretyczek studiów transgenderowych, Susan Stryker, nazwała studia transgenderowe mianem „niedobrego bliźniaka teorii queer”. Z kolei w Polsce tego zupełnie nie widać. Jak się patrzy na kategorię transpłciowości w studiach queer, to ona tam bardzo dobrze funkcjonuje. Jest to kolejny dowód na wieloczasowość polskiego dyskursu. Z kolei według Stryker, studia transgenderowe rozbijają podstawowe założenie teorii queer, czyli prymat kategorii tożsamości seksualnej nad kategoriami tożsamości płciowej jako podstawowych wyznaczników nienormatywności. Według niej heteronorma, to z jednej strony heteroseksualność, a z drugiej strony stabilne podmioty kobiety i mężczyzny. Studia transgenderowe nie trafiają w ten kawałek normy, który mówi o heteroseksualności, ale trafiają w moment stabilności – w założenie, że byt „kobieta” jest jednolity, heteroseksualny i łączy w sposób absolutnie niezaprzeczalny konkretne znormalizowane ciało i zachowanie – mówiła Krasuska.

Odnosząc się do rozmaitych opinii na temat queer studies kolejny panelista przyznał, że cieszy go postępująca antagonizacja. Wierzę w produktywność różnic. Również różnic w zdaniach – stwierdził Tomasz Sikora. Moim zdaniem niektórzy z tych, którzy krytykują studia queerowe, wykazują jednak pewne niezrozumienie. Konstruują pewnego rodzaju chochoła do bicia i w niego uderzają, ale nie wiadomo za bardzo czym jest to, w co biją. Jest to bardzo powierzchowne. I tak robi m.in. Samuel Nowak. Pod queerowców, o których pisze, nie jestem jednak w stanie absolutnie nikogo podstawić – mówił Sikora.

O queer studies, a przede wszystkim o tłumaczeniu i rozumieniu nie tylko tego terminu, ale także tego wszystkiego co za nim stoi, mówiła również Joanna Mizielińska.

Tłumaczenie terminu „queer” jest przez wielu uznawane za niekonieczne, albo wręcz niepożądane z punktu widzenia strategicznego. I to nie tylko w Polsce, gdzie niewielu studentów chciałoby mieć wpisany do indeksu przedmiot „teoria pedalska”, zaliczony na 5 czy 6. Z drugiej jednak strony, tłumaczenie to mogłoby być istotne, jeśli chodzi o polityczność teorii. I z tego punktu widzenia można by się zastanawiać nad błędem braku translacji. Braku przełożenia teorii queer na jej polityczność. Być może na tym, że zadowoliliśmy się tą „nietłumaczalnością” „queer”, przegraliśmy – mówiła Mizielińska.

O queer mówił także Błażej Warkocki, który odnosił się jednak przede wszystkim do literatury.

Wydaje mi się, że jesteśmy w dosyć niebezpiecznym momencie, ponieważ to przełamanie na to, co przedemancypacyjne i poemancypacyjne zaczyna być bardzo dominujące. Ta dominacja zaczyna być widoczna w hegemonii narracji emancypacyjnej, która jest narracją coming outową. I to działa również w tym, co pisze się o Polsce przed 1989 rokiem. Przykładem może być książka Krzysztofa Tomasika „Homobiografie”, która trochę modeluje tę rzeczywistość przed 89’ w narracji coming outowej, w której przepytuje się Iwaszkiewicza z tego, dlaczego nie zrobił coming outu. To modelowanie działa również w przyszłość i mam wrażenie, że zwłaszcza w polskiej literaturze widać dominację narracji coming outowej. Czasem czytając literaturę obserwuję, że nie wiem, czy to, w jaki sposób autorzy piszą, wynika z tego, że są bardzo queer, czy z tego, że są w szafie – mówił Warkocki.

Wiele z kwestii metodologicznych, czy też wiele z problemów, które zostały dziś poruszone, nie dotyczy historii – mówiła Sylwia Kuźma-Markowska. Jest tak ze względu na pewnego rodzaju zapóźnienie, czy też trudności, jakie napotykają badacze, którzy chcą się zajmować historią kobiecości czy historią gender – nie mówiąc już o historii LGBT czy historii queer. Gdy spojrzymy na te cztery kategorie, zauważymy, że tylko nad historią kobiet są prowadzone od około 20 lat badania historyczne. Niedawno rozpoczęły się pierwsze badania nad męskością. Jeśli jednak mówimy o queer czy LGBT, to poza pracami magisterskimi nie znajdziemy na ten temat prac naukowych. Wiele jest trudności, które napotykamy w przypadku historii, a których nie ma w innych naukach, np. w naukach społecznych czy w badaniach literackich. I jest m.in. dominujący pozytywizm. Rzadko się pisze historię krytyczną, dominuje martyrologia – mówiła Kuźma-Markowska.

Mniej niż o samej nauce, a raczej o problemie zinstytucjonalizowania gender studies, mówiła kolejna panelistka – koordynatorka GS IBL PAN Agnieszka Mrozik.

W Polsce studia podyplomowe są organizowane przede wszystkim w formie płatnych kursów. Są to studia, które promują określone wartości, pewien model etyczny, a w obecnym układzie są studiami dosyć elitarnymi. Są to takie studia dla wtajemniczonych – raz, że trzeba mieć pieniądze, a dwa, że trzeba wiedzieć, gdzie są organizowane. Nie mamy jednak zbyt wielu możliwości. Z tego, co wiem, gender studies nie zostały wpisane do rejestru nauki, co jest podstawowym wymogiem, który musiałby zostać spełniony, by gender studies były traktowane jako poważna dyscyplina naukowa – mówiła Mrozik.

W drugiej części spotkania głos został przekazany wyjątkowo licznie zgromadzonej publiczności. Pytaniom, odpowiedziom i komentarzom nie było końca, a spotkanie okazało się rekordowe pod względem czasu jego trwania. Pytania o to, skąd wyszliśmy, w którym punkcie jesteśmy i dokąd zmierzamy, okazały się szalenie ciekawe, ale i trudne. Jednoznaczne odpowiedzi, w przypadku zdecydowanej większości z nich, okazały się niemożliwe.

Tekst – Grażyna Latos