Polska jest kobietą. Ale jaką?

Relacja z Feminariów.

Polska jest kobietą, ale jaką? (2)W czwartek 5 listopada w Instytucie Badań Literackich PAN w Warszawie odbyło się spotkanie „Polska jest kobietą. Ale jaką? Bilans transformacji, strategie na przyszłość„. Punktem wyjścia do odbywającej się w ramach Feminariów rozmowy była książka „Stracone szanse? Bilans transformacji 1989-2009″, jaka ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa DIFIN. Dyskusję moderowała Anna Zawadzka (Archiwum Etnograficzne UW) a w roli dyskutantek pojawiły się: dr Izabela Desperak (UŁ), Agnieszka Grzybek (Zieloni 2004), dr Ewa Lisowska (SGH) i dr Katarzyna Szumlewicz (lewica.pl, „Bez Dogmatu”).

 

Polska jest kobietą, ale jaką? (1)W ramach wstępu do dyskusji Anna Zawadzka stwierdziła, iż książka pod redakcją Jakuba Majmurka i Piotra Szumlewicza jest bilansem transformacji, do jakiego nie jesteśmy przyzwyczajone. Autorzy i autorki książki nie zakładają, że transformacja była wydarzeniem jednoznacznie pozytywnym.

Wiele analiz transformacji pomija kwestię gender – mówiła Iza Desperak. Oczywiste jest dla mnie, że na transformacji kobiety przede wszystkim straciły. Jeśli miałabym powiedzieć, co zyskały, to zyskały bezrobocie i ustawę antyaborcyjną.

Kobiety zyskały świadomość swoich praw oraz możliwość samozatrudnienia. Mamy do czynienia z dyskryminacją, ale prawodawstwo unijne stworzyło solidne podstawy do polityki równościowej – mówiła Ewa Lisowska.

Polska jest kobietą, ale jaką? (3)Jak zauważyła Agnieszka Grzybek, ocena transformacji nie może być jednoznaczna. W książce „Stracone szanse? Bilans transformacji 1989-2009″ dokonano z pewnością ciekawej analizy, ale w sposób dość jednostronny. Na pewno wzrosła świadomość – wystarczy spojrzeć na to jak o swoje prawa walczyli pracownicy Tesco czy Biedronki. Zmieniły się także media. Pojawiła się grupa dziennikarzy i dziennikarek wrażliwych na kwestię gender. Wielu kobietom w wyniku transformacji poprawiła się sytuacja, ale jest kilka przykładów dowodzących tego, że nie jest tak różowo, i że nie udało się wykorzenić dyskryminacji ze względu na płeć. Jednym z największych grzechów transformacji były komitety Bujaka. Poza tym: likwidacja funduszu alimentacyjnego i utrata języka. Nie ma kobiet w ciąży – są matki, nie ma płodów – są dzieci itd.

 

Polska jest kobietą, ale jaką? (5)W PRL-u była dbałość o zatrudnienie kobiet, które po urodzeniu dziecka wracały do pracy bez problemu. Obecnie matce i kobiecie starszej trudniej znaleźć pracę. Rynek gorzej traktuje kobiety – matki i potencjonalne matki. W PRR-u były żłobki i przedszkola, były kolonie i zajęcia sportowe. PRL nie był feministyczny (np. ojciec nie wykonywał prac opiekuńczych), ale zrealizował wiele rzeczy, o które walczyły zachodnie działaczki feministyczne – mówiła Katarzyna Szumlewicz.

W dalszej części spotkania dyskutowano m.in. o tym, czy istnieje coś takiego, jak wspólny interes kobiet, wokół którego kobiety mogłyby się zjednoczyć. Z jednej strony opinie były raczej negatywne (właścicielka firmy nie ma wspólnego interesu z kobietą zatrudnioną w tej firmie), ale z drugiej strony, to „nie” miało wydźwięk pozytywny – jako pochwała pluralizmu. Nie chodzi przecież o to byśmy wszystkie były takie same, ale raczej o to, by głos każdej z nas był ważny i zauważalny.

RPolska jest kobietą, ale jaką? (4)elacja: Grażyna Latos (Magazyn Kreatura.Net).

Zdjecia: Ewa Dąbrowska-Szulc