Czy kobiecy jazgot kruszy męską twierdzę? Relacja

W czwartek 14 października odbyło się pierwsze, powakacyjne feminarium, otwierające nowy, akademicki rok spotkań – 2010/2011. W spotkaniu pt. Czy kobiecy jazgot kruszy męską twierdzę? Wokół książki Joanny Krajewskiej „Jazgot niewieści” i „męskie kasztele”. Z dziejów sporu o literaturę kobiecą w dwudziestoleciu międzywojennym udział wzięły/li prof. dr hab. Grażyna Borkowska (IBL PAN), Joanna Krajewska (doktorantka UAM) i Krzysztof Tomasik (Krytyka Polityczna). Dyskusję moderowała Małgorzata Büthner-Zawadzka (doktorantka IBL PAN).

Spotkanie otworzyły opinie na temat kategorii literatury kobiecej, o której z dużym entuzjazmem, i przy podkreśleniu jej znaczenia politycznego, wypowiadał się Krzysztof Tomasik. Z dużą rezerwą do wszelkiej kategoryzacji odniosła się natomiast Grażyna Borkowska. Mój dzisiejszy pogląd jest taki, że ta kategoria wciąż jeszcze służy procesom reinterpretacji polskiej literatury dawniejszej. Ta kategoria wciąż wydaje mi się odkrywcza, pozwalająca na dokonywanie najrozmaitszych reinterpretacji historycznoliterackich, na wydobywaniu znaczeń, które były dotąd zupełnie nieczytelne, na dokonywaniu drobnych odkryć literaturoznawczych, ale jeśli chodzi o te dawne teksty – mówiła profesor, według której w przypadku literatury współczesnej – demitologizującej, pole dla rewolucyjnych odczytań jest zdecydowanie mniejsze.

Dla mnie, jako dla badaczki literatury międzywojennej ta kategoria miała niesamowitą moc historyczną, interpretacyjną
– mówiła Joanna Krajewska. Kategoria ta pojawiała się w bardzo wielu recenzjach, ale także w świadomości historycznoliterackiej oraz w publicystyce. Wszystkie syntezy historyczno-literackie, które powstawały pod koniec lat 30. posiadają rozdział „literatura kobieca”, „literatura i poezja kobieca”, czy „współczesna powieść kobieca”. Takich rozdziałów nie znajdziemy w syntezach z lat 70., 80. czy 90. Bardzo ciekawe jest dla mnie zjawisko i powody, dla których coś, co było tak dobrze obecne w świadomości historyczno-literackiej epoki, zostało całkowicie zapomniane.

W dalszej części spotkania mówiono między innymi o złośliwościach jednych pisarek względem drugich, o osi sporu o literaturę kobiecą w międzywojniu, a także o powrocie ech tego sporu w dyskusji o literaturze kobiecej po 1989 roku. Właśnie literatura współczesna, a przede wszystkim antologie literatury i poezji kobiecej oraz stawiane im zarzuty o gettoizację zdominowały ostatnią część spotkania.

Oczywiście trzeba uważać, żeby z jednej strony była ta własna przestrzeń, ale z drugiej strony, żeby nie było to getto, żeby wchodzić do kanonu, nie odpuszczać głównego nurtu
– mówił Krzysztof Tomasik. Mam nadzieję, że spory o to czy robić antologię kobiet, czy nie – bo przecież literatura nie ma płci, nie ważne czy to napisała kobieta, czy mężczyzna tylko czy to jest dobre – są już anachronizmem. Literatura kobieca jest przydatna kategorią, którą trzeba się posługiwać. Dla mnie najlepszym przykładem na to, że tak naprawdę, wbrew deklaracjom nie chodzi wcale o to, żeby literatura była po prostu dobra lub zła, bez względu na pleć, orientację seksualną, czy kolor skóry, jest to, że inne kategorie nie budzą takich zastrzeżeń. Nikt nie ma wątpliwości czy należy robić antologię polskich pisarzy (i w domyśle pisarek), ale jeżeli literatura ma być dobra albo zła to również takich kategorii jak Polak, czy Polka być nie powinno – zakończył autor „Homobiografii”.

W wypowiedziach krytyczno-literackich na temat kobiet – niezależnie od tego, czy były one pozytywne czy negatywne, bardziej otwarte czy mniej otwarte – u bardzo niewielu krytyków (nieważne czy przedwojennych czy powojennych) pojawiało się przekonanie, że literaturą pisaną przez kobiety można dotykać spraw zupełnie fundamentalnych. Kobiecość jest filtrem, na którym wszystko się zatrzymuje. Dlatego wydaje mi się, że powinniśmy czytać tak, żeby nie blokować sobie takich interpretacji, które niezależnie od użytych środków pozwolą nam zrozumieć, że całkowicie banalna tragedia, nazwijmy ją kobiecą, jest tragedią świata. Można się posługiwać kategorią literatury kobiecej, można się nią nie posługiwać, ale w tworze indywidualnym, jakim jest dzieło sztuki, ważne jest żeby niezależnie od użytej estetyki starać się zobaczyć coś fundamentalnego
– mówiła Grażyna Borkowska.

Kwestie tego, czy można się kategorią literatury kobiecej nie posługiwać, czy jednak trzeba, lub przynajmniej należy i co możemy na tym zyskać pojawiły się również w wypowiedziach zebranej publiczności, które zakończyły kolejne, już dwunaste spotkanie cyklu około literackich dyskusji organizowanych przez Podyplomowe Gender Studies im. Marii Konopnickiej i Marii Dulębianki przy IBL PAN.

Feminaria - Czy kobiecy jazgot kruszy męską twierdzę?Tekst: Grażyna Latos
Zdjęcia: Łukasz Tyborowski