Wywiad: Płeć, mięso i „Żona rzeźnika”. Rozmowa z Izabelą Szolc

Grażyna Latos: Tytuł Twojej książki może sugerować, że jej główną bohaterką jest kobieta. Kobieta ta zostaje nam jednak przedstawiona poprzez swoją relację z mężczyzną i określona mianem „żony rzeźnika”. W ten sposób w tytule pojawia się rzeźnik. I choć jego pojawienie jawi się jako nieco przypadkowe, to jednak ten właśnie mężczyzna okazuje się kluczową postacią dla całej opowieści. Dlaczego więc tytuł brzmi „żona rzeźnika”, a nie po prostu „rzeźnik”?

Izabela Szolc: Na przełomie XIX i XX wieku funkcjonowały dwa takie powiedzenia: „żona świadczy o mężu” i „żona jest klejnotem w mężowskiej koronie”. W tym kontekście tytuł oraz próba opisania stosunków Karl- Jutta nie jest błędem.

Kiedy robiłam pierwsze przymiarki do pisania, to wciąż chodziła mi po głowie powieść „Mary Reilly” Valerii Martin. To historia przemiany doktora Jekylla w pana Hyde. Opisywana w formie dzienników służącej owego jegomościa. Ten obraz na pewno bardzo zaważył na wyobrażeniu co do punktu widzenia mojej książki.

W dodatku pojawił się problem natury technicznej, który musiałam zmienić w wyzwanie. O ile w jakiś sposób można stworzyć psychikę Jutty, to do Karla można się tylko zbliżyć. Jeśli chciałam uniknąć przekłamań i naciągnięć, to musiałam mieć własną Beatrycze, która poprowadzi mnie po Czyśćcu Munsterberga, Z nadzieją na Piekło. Z nadzieją na Niebo.

Czytaj cały wywiad>>