Książka: Tylko dla dziewcząt

O striptizie, małżeństwie, diablicach i mężu elektronowym. O tym, że nie każdy przybysz z Zachodu jest fajniejszy od polskich chłopców, oraz o tym, jak być piękną w swojej skórze i nie nabawić się „BB-kompleksów”. Niemało tu również trafnych obserwacji na temat konfliktów międzypokoleniowych czy damsko-damskich. Zabawne i lekkie historie mówią jednak przede wszystkim o cichej wojnie, jaka od wieków toczy się między płciami, wojnie, z której kobieta świadoma swojej wartości wychodzi obronną ręką. Na każdą młodą dziewczynę czyhają pułapki, dlatego Magdalena Samozwaniec podpowiada – bez zbędnego dydaktyzmu, a z humorem – jak można się przed nimi ustrzec. Przekonuje, że być kobietą brzmi dumnie, choć nie zawsze jest to prosta sprawa.

Podstawą naszego bytu na ziemi są przede wszystkim nogi i, jeśli chodzi o kobiece nogi, pozostaną one zawsze „towarem chodliwym”, chociaż można powiedzieć, iż obecnie „obnosiły się” i same biegają po ulicy. Szałowe nóżki dawnej znanej pieśniarki Zuli Pogorzelskiej przeszły do historii i kiedyś śpiewano peany na ich cześć. Dzisiaj dużo się widzi u młodych dziewcząt nóg, które, można by rzec, przypominają swoim kształtem krótkie ramiona z wystającym łokietkiem (kolanem).
Z tym tak modnym obecnie odsłanianiem kolan, szczególnie gołych, zachodzi pewne nieporozumienie, bo kolano jest częścią ciała równie bezerotyczną jak łysina, i nie budzi w nikim głębszego zainteresowania. Widziałam w Anglii szkockich gwardzistów, w krótkich, kraciastych spódniczkach, odsłaniających gołe kolana i… nic… żadnego wrażenia.

(fragment)

Zobacz: nowości książkowe 2012>>