Mrozik: Kobiece ciało to nie mięso

Kilka miesięcy temu głośno było o reklamie warszawskiego domu handlowego, który promował wielkie okazje cenowe za pomocą wyjątkowo taniego chwytu. Oto gigantyczny billboard w centrum stolicy prezentował kobiece koronkowe majtki zsunięte do kolan i zsuwane coraz niżej – zupełnie jak lecące na łeb na szyję ceny, czy też może – chciałoby się powiedzieć – intelektualne możliwości twórców reklamy. „Obniżka na maxa” nie wszystkich zachęciła do delektowania się promocją, a wielu wręcz zniechęciła, sądząc po liczbie obywatelskich interwencji. Reklamą zainteresowały się media, a także sami warszawiacy, którzy na prezentowane w niej treści skarżyli się do Komisji Etyki Reklamy. Ta sprawę zbadała, orzekła, że reklama „naruszyła dobre obyczaje” i… na tym koniec. Z uwagi bowiem na to, że Komisja nie jest urzędem państwowym, jej orzeczenia nie mają sankcji prawnych. „Wyrok” w tej sprawie miał więc charakter swoistego upomnienia, „żółtej kartki”, którą reklamodawca otrzymał od własnego środowiska. Żadnej kary finansowej czy innego zadośćuczynienia, które sprawiłoby, że reklamodawca odczułby szkodliwość czy niewłaściwość swojego przekazu. Nic, co odstraszyłoby innych od posługiwania się równie tanimi chwytami w celu promowania własnych towarów i usług.

Przeczytaj cały tekst autorstwa Agnieszki Mrozik>>

Media o naszej akcji: Gazeta.pl, RadioZet, Polskie Radio, Onet