Czytelnia: Wierzę w spekulatywną emancypację, którą oferuje sztuka

Roee Rosen, „Justine Frank: Frankomas, 1930”, olej na płótnie, 1998-2005; OBIEGWedług Anne Kastorp z Brown College w East Orange w New Jersey Justine Frank jest potomkinią żyjącego w XVIII wieku mistyka Jakuba Franka, który był dziwaczną i kontrowersyjną postacią. Wydaje mi się to interesujące, ponieważ moim zdaniem Frank był typową rokokową osobowością. O rokoko zaś myślę jako o jednym ze źródeł surrealizmu. Jest to więc dość niezwykłe, ponieważ dokonujesz właściwie podobnej rzeczy – znajdujesz rokokowego przodka dla surrealistki. Co o tym sądzisz?
Możemy, być może, pomyśleć o Jakubie Franku poprzez pewien schizofreniczny model. Z jednej strony w jego pisarstwie i myśleniu odnajdujemy rokoko, czy nawet parodystyczne aspekty. Z drugiej strony Gershom Scholem porównuje go z Markizem de Sade. W pewnym sensie są to dwie formy humoru czy też komiczności, ponieważ rokoko może być postrzegane jako rodzaj parodii, podczas gdy Gilles Deleuze pisze o de Sadzie jako o modelu ironicznym.

Z Roee Rosenem o surrealizmie i Justine Frank (1900-1943), belgijskiej artystce żydowskiego pochodzenia obecnej w jego twórczości, rozmawia dla OBIEG-u Kamila Wielebska, więcej.